Ugoda pozasądowa ze skargi pauliańskiej – czy warto?
„Przepisałam mieszkanie na syna, bo wierzyciel naciskał. Teraz dostałam pozew o skargę pauliańską. Nie chcę wojny w rodzinie ani licytacji. Da się to załatwić spokojnie?” – to zdanie słyszę często. I wiesz co? W wielu sprawach ugoda w sprawie pauliańskiej naprawdę ratuje sytuację: zatrzymuje spirale konfliktu, ogranicza koszty i daje przewidywalny plan spłaty.
W mojej praktyce widzę, że największy lęk to „wejdą na dom” i „będzie proces na lata”. Uspokajam: masz więcej opcji niż myślisz. Moja rola to przeprowadzić Cię przez to mądrze i bezpiecznie – od pierwszego telefonu do podpisu ugody i domknięcia sprawy. Bez przeciągania, bez nerwów, z planem A, B i C 🙂
Jak uniknąć procesu i się dogadać?
Najpierw sprawdzam realia: wysokość długu, wartość składnika (dom, mieszkanie, udziały), dokumenty, ryzyka. Potem rozmawiam z wierzycielem – często formalnie, ale po ludzku. Kluczowe jest porozumienie z wierzycielem, które daje mu bezpieczeństwo, a Tobie oddech.
Co zwykle proponuję:
- Albo zwrot w naturze (np. cofnięcie darowizny lub zgoda na egzekucję z konkretnej nieruchomości),
- albo zapłata wartości w ratach, z twardym zabezpieczeniem (np. akt notarialny z 777 k.p.c., hipoteka, zastaw),
- zawieszenie postępowania i cofnięcie pozwu po wykonaniu ugody, albo od razu ugoda sądowa w mediacji.
Ważne: nie idę „na skróty”. Czasem ktoś proponuje „to ja uznam powództwo i będzie szybciej”. Owszem, szybciej, ale kończy się twardym wyrokiem i natychmiastową egzekucją. W ugodzie mogę dla Ciebie wynegocjować raty, karencję, rozliczenie kosztów i bezpieczne zabezpieczenia.
W sieci krąży hasło ugoda wzór. Rozumiem pokusę, ale tu naprawdę liczy się szycie na miarę. Co musi się znaleźć w dobrze przygotowanej ugodzie pauliańskiej?
- Precyzyjny opis czynności „krzywdzącej” wierzyciela (darowizna, sprzedaż),
- wyraźny wybór: zwrot rzeczy czy zapłata równowartości (z terminami),
- zabezpieczenia (np. oświadczenie z art. 777 k.p.c., hipoteka),
- plan wykonania (ratalność, karencja, odsetki),
- cofnięcie pozwu lub sposób zakończenia sprawy po wykonaniu ugody,
- rozliczenie kosztów (żeby nie zaskoczyły Cię po wszystkim).
Zwrot w naturze vs zapłata wartości
W skardze pauliańskiej wierzyciel chce odzyskać możliwość egzekucji. Są dwie drogi:
- Zwrot w naturze – np. realny powrót nieruchomości do majątku dłużnika albo zgoda na prowadzenie egzekucji z tej nieruchomości (tak, by komornik mógł działać tak, jakby umowy nie było).
- Zapłata wartości – oddajesz równowartość korzyści (jednorazowo lub w ratach), a wierzyciel cofa pozew.
Jak wybieram kierunek? Po prostu liczę. Jeśli „zwrot” uruchomi licytację i rozbije rodzinę – negocjuję pieniądze i raty. Jeśli wartość długu jest niewielka względem nieruchomości, czasem sens ma zgoda na egzekucję tylko do określonej kwoty (z limitem).
Krótka historia z mojej kancelarii: Pan K. przepisał udział w mieszkaniu na siostrę. Przyszedł pozew pauliański, rodzina w stresie. Usiedliśmy z wierzycielem do mediacji. Wybraliśmy zapłatę wartości, 12 rat, oświadczenie z 777 k.p.c., zabezpieczenie na koncie i jedno „twarde” postanowienie: cofnięcie pozwu po spłacie trzeciej raty i zwolnienie z reszty kosztów po ostatniej. Udało się. Zero licytacji, zero awantur, pełna jasność planu.
Koszty sądowe przy ugodzie
Skarga pauliańska to roszczenie majątkowe – opłata od pozwu zależy od wartości sporu (z ustawowym limitem). Dobra wiadomość: przy ugodzie sąd może zwrócić część opłaty od pozwu, szczególnie gdy kończymy sprawę w mediacji lub zawieramy ugodę sądową. Zwykle w ugodach umawiam strony na zniesienie kosztów wzajemnie albo częściowe rozliczenie, żebyś nie był(a) zaskoczony(a) po fakcie. W praktyce naprawdę da się oszczędzić nerwy i pieniądze.
Ryzyko ugody z jednym wierzycielem
Jeśli masz kilku wierzycieli, ugoda tylko z jednym może nie zamknąć tematu. Inni wciąż mogą wytoczyć swoje powództwa pauliańskie. Dlatego często projektuję porozumienie z wierzycielem tak, żeby minimalizowało ryzyko „lawiny” – np. wpisujemy limit egzekucji, ostrożnie dobieramy zabezpieczenia, a gdy to możliwe, prowadzę równoległe rozmowy z pozostałymi.
Druga pułapka: zbyt szybkie uznanie powództwa w sądzie. Brzmi jak spokój, ale to po prostu zgoda na wyrok, czyli natychmiastową egzekucję. W ugodzie masz wpływ na raty, terminy, koszty i zawieszenie sprawy. Dlatego zanim cokolwiek uznasz – porozmawiajmy.
Uznanie powództwa czy ugoda?
Uznanie powództwa bywa taktyczne, ale tylko wtedy, gdy mamy pełną kontrolę nad skutkami. W wielu sprawach wolę negocjować ugodę, bo daje:
- kontrolę nad planem spłaty (ratalność, karencja),
- bezpieczne zakończenie (cofnięcie pozwu, brak licytacji),
- niższe koszty w porównaniu z długim procesem.
A gdy wierzyciel naciska na „szybki wyrok”? Pokazuję mu, że dobrze skonstruowana ugoda z twardym zabezpieczeniem (np. 777 k.p.c.) jest dla niego równie bezpieczna, a często szybsza i tańsza. To działa.
Co realnie zyskasz dzięki ugodzie?
- Spokój – zamiast procesu i licytacji masz konkretny plan.
- Jasność – wiadomo, ile, kiedy i na jakich zasadach.
- Domknięcie od A do Z – projekt ugody, mediacje, podpis, zabezpieczenia, rozliczenie kosztów, cofnięcie pozwu.
Jeśli jesteś na etapie „nie wiem, od czego zacząć”, to normalne. Usiądziemy, policzymy i wybierzemy najbezpieczniejszą drogę. Czasem to ugoda pozasądowa, czasem mediacja sądowa, a wyjątkowo – tak, uznanie powództwa. Ważne, żeby decyzja była świadoma, a nie pod presją.
Jak pracuję nad Twoją ugodą (krótko i konkretnie)
- Analiza ryzyk i wartości – bez tego ani rusz.
- Kontakt z wierzycielem i wysondowanie granic porozumienia.
- Projekt ugody – zamiast „ugoda wzór” masz dokument szyty na miarę.
- Negocjacje i zabezpieczenia (np. 777 k.p.c., hipoteka).
- Podpis, cofnięcie pozwu/ugodę w sądzie, rozliczenie kosztów.
Chcesz załatwić to spokojnie i uczciwie? Zadzwoń lub napisz – przeprowadzę Cię przez całość i domkniemy sprawę bez niepotrzebnych nerwów.


Dodaj komentarz